Dział - Logopedia

Bajeczka terapeutyczna

Zachęcamy wszystkich rodziców dzieci mających problemy z mową do zapoznania się z autorską bajeczką naszej koleżanki.

Malinka u logopedy

Każde dziecko z niecierpliwością czeka na swoje urodziny. Malinka od kilku tygodni planowała swoje przyjęcie urodzinowe - kolor balonów, smak tortu, atrakcje plastyczne i występ wesołego klowna. Czwarte urodziny to ważne wydarzenie - dziewczynka poczuje się już prawie dorosła, nikt nie powie o niej dzidziuś. Mama pozwoliła Malince zaprosić koleżanki z przedszkola oraz kilka osób z rodziny: babcię, dziadka, ciotkę Laurę, kuzyna Michała i kuzynkę Różę. Dziewczynka kocha swoich dziadków i ciocię, lubi bawić się z Michałem, ale Róża bywa przykra i niemiła.

- Mamusiu - prosi Malinka - ći musimy plosić Lóźę? Ona się śmieje, źe bźitko mówię.

-Córciu - tłumaczy Malince mama - Różyczka to twoja starsza kuzynka. Byłoby jej przykro, gdybyś nie zaprosiła jej na przyjęcie urodzinowe. Zobaczysz, że będziecie dobrze się bawić.

Nadszedł wyczekiwany przez Malinę dzień, jej urodziny. Zabawa była bardzo udana. Wszystkie świeczki na torcie zostały zdmuchnięte za pierwszym podejściem. Prezenty ucieszyły jubilatkę a pozostałe dzieci śmiały się z wygłupów śmiesznego klowna. Wodzirej rozbawiał dzieci żonglowaniem cukierkami, chowaniem monety za ich uszami i jeżdżeniem na rowerze o jednym kółku. Malinka była przeszczęśliwa.

- Tatusiu, mamusiu - cieszyło się dziecko - moje ulodziny śą fantaśtyćne! Dziękuję.

Niestety, humor zepsuła jej zazdrosna Róża.

- Patrzcie, kto widział czterolatkę, która tak brzydko mówi. Pieści się jak dzidziuś! I ty chcesz uchodzić za dużą? Ha, ha, dobre sobie!

Wszystkie dzieci spojrzały na Malinkę i zaczęły szeptać między sobą. Dziewczynce zrobiło się tak przykro, że natychmiast uciekła do swojego pokoju. Nawet mamie nie udało się nakłonić córki, żeby wróciła na przyjęcie, bo przecież będzie jeszcze pokaz wielkich baniek mydlanych. Dziewczynka nie chciała już nikogo widzieć, a na pewno nie tej złośliwej Róży.

Malinka długo płakała w poduszkę. W końcu zasnęła a rano zdecydowanie powiedziała rodzicom ? Chće iść do lekaźa, ćo naućy mnie ładnie mówić!

- Kochanie - tłumaczy córce tata - to nie lekarz uczy prawidłowo mówić tylko nauczyciel. Nauczyciel korygujący mowę nazywa się logopeda. Jeszcze dziś umówię cię na wizytę u pani w poradni, które chętnie pokaże ci, jak poprawnie mówić.

- A ta nauka nie będzie bolała? - martwiła się Malina

- Wykluczone - obiecała mama - zajęcia z logopedą to zabawa, która też uczy. Zobaczysz, spodoba ci się.

Dziewczynka była pełna obaw. Martwiła się, czy pani lub pan logopeda będzie miły? Czy mama będzie mogła jej towarzyszyć? Czy szybko będzie mówiła tak ładnie jak Róża? Swoimi obawami podzieliła się z koleżankami z grupy przedszkolnej. Okazało się, że inne dzieci też chodzą do logopedy. Beatka opowiadała, jak podczas zajęć dmucha kolorowe piórka. Franek chwalił się, że w ramach zajęć pani pozwala mu grać w logopedyczne gry na komputerze. Maciek z kolei uwielbia wygłupiać się przed lustrem, strojąc śmieszne miny. Wszystkie dzieci zaprzeczyły na pytanie, czy wizyta u logopedy boli.  - To tylko zabawa - zgodnie twierdziły. Opowieści przyjaciół sprawiły, że Malinka nie mogła doczekać się diagnozy logopedycznej (jak to tytułował tata) u pani logopedy.

- Tatusiu, dziś idziemy do logopedy? - codziennie dopytywała się dziewczynka.

- Nie, za tydzień. Nie, za sześć dni. Nie, pojutrze. - cierpliwie wyliczał tata.

Malinka co rano wyliczała  i odliczała dni tygodnia dzielące ją od pierwszego spotkania z nauczycielką mowy: ćwaltek, piątek, śobota, niedziela, poniedziałek, wtolek, i juś śloda!

-Tatusiu, to dziś, ubielaj się, jeśteśmy umówieni ś logopedą.

Tego dnia Malinka nie poszła do przedszkola. Zadowolona, ale również trochę zawstydzona, mocno trzymając za rękę tatę i tuląc owieczkę Beczusię, kroczyła do poradni, gdzie miała poznać panią logopedę. Pani Helenka, bo tak miała na imię logopedka, okazała się przyjazna już w pierwszym kontakcie. Najpierw Malinka miała za zadanie grzecznie pobawić się licznymi zabawkami, które znajdowały się w gabinecie. Pani Helenka chciała przez moment porozmawiać z tatusiem, a Malinka mała problem, którą zabawkę wybrać - bańki mydlane, puzzle, przytulanki, klocki, piłki, kolorowanki, układanki od czego zacząć... Po chwili do zabawy przyłączyła się pani Helenka. Wypytywała Malinkę o przedszkole, rodzeństwo, urodzinki, które niedawno obchodziła dziewczynka. Malinka chętnie opowiadała o koleżankach, pluszowym piesku, którego dostała od Kasi na urodziny oraz braciszku Stasiu. Pani logopeda zaprosiła Malinkę do biurka przed którym wisiała wieeeelkie lustro.

- Lubisz, Malinko wygłupiać się przed lustrem? - spytała pani logopedka, po czym językiem sięgnęła nosa.

- O jacie, ja tak chyba nie potlafię... ha, ha, ha, ha. - Malinka musiała wykonać przed lustrem jeszcze kilka śmiesznych min, a później pani Helenka założyła jej na uszy duże słuchawki. Dziewczynka musiała informować, kiedy słyszy pewne dźwięki. Dzięki tej zabawie pani logopeda upewniła się, że Malina ma dobry słuch.

Wielkie było zdziwienie dziewczynki, kiedy pani powiedziała, że to koniec spotkania. Przecież ona chciała się jeszcze bawić. Wizyta w poradni była super. Na koniec Malina mogła wybrać sobie naklejkę, która gratulowała jej dzielności. - Jakiej dzielności?- zastanawiała się później dziewczynka, opowiadając wszystko mamie - przecież to była tylko zabawa!

Okazało się, że Malinka musi uczęszczać na terapię logopedyczną, ponieważ nie potrafi powiedzieć pewnych głosek. Taka diagnoza zachwyciła dziewczynkę, bo już za tydzień znowu spotka się z panią Helenką. Pani logopeda obiecała, że jeśli tylko Malinka z rodzicami będzie ćwiczyła w domu według jej wskazówek, to podczas piątych urodzin będzie mogła powiedzieć trudny wierszyk "R jak ryjówka". Malinka jest zadowolona i obiecuje, że będzie ćwiczyć, bo nie chce, żeby Róża zniszczyła jej kolejne urodziny. A przecież zajęcia logopedyczne to sama przyjemność i czas, który poświęcą jej rodzice.

 

Pomocnicze pytania torujące rozmowę o tekście i wizycie u logopedy:

  1. Jak miała na imię bohaterka?
  2. Jaką uroczystość obchodziła dziewczynka?
  3. Dlaczego Róża śmiała się z Malinki?
  4. Do kogo wybierała się Malinka, aby nauczyć się ładnie mówić?
  5. Czy zajęcia u logopedy spodobały się dziewczynce?
  6. A czy Ty chętnie wybierzesz się do logopedy.

 

Czytanie bajek jest dobrym sposobem na bogacenie słownika dziecka. Należy tłumaczyć dziecku znaczenie nowych wyrazów oraz prosić o wytłumaczenie znaczenia niedawno poznanych wyrazów. Wyrazy do słownika po przeczytaniu tekstu "Malinka u logopedy": jubilat, logopeda.

Małgorzata Małecka-  logopeda